Rumunia to niesamowity kraj. Piękny i różnorodny. Przed obraniem tego państwa za cel wakacyjnej destynacji, niewiele o nim wiedziałam. Raczej kierowana uprzedzeniami w pierwszej chwili nie byłam zbyt przekonana do tego wyjazdu. Jak bardzo się myliłam okazało się bardzo szybko i do dziś jestem jego zagorzałą obrończynią przed niesprawiedliwymi stereotypami. ;) W prawdzie Rumunia była po części tematem mojej pracy licencjackiej, ale głównie od strony historycznej i społecznej. Jakie skarby w sobie kryje dowiedziałam się przygotowując się do wyjazdu i będąc już na miejscu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Europa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Europa. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 listopada 2020
poniedziałek, 8 czerwca 2020
Muzea Watykańskie
Dla koneserów sztuki punktem nie do pominięcia będą na pewno Muzea Watykańskie. Znajdują się w nich pokaźne zbiory zgromadzone przez poszczególnych papieży. Muzea Watykańskie to kilka różnych muzeów znajdujących się w jednym ogromnym budynku przy ulicy Viale Vaticano. W ich skład wchodzi również Pałac Apostolski (lub inaczej Pałac Watykański), w którym zobaczymy Kaplicę Sykstyńską oraz prywatne apartamenty i pokoje reprezentacyjne papieży. Muzea Watykańskie z Pałacem Watykańskim łączą długie galerie, które również wykorzystano jako pomieszczenia wystawowe.
Muszę przyznać, że mam hopla na punkcie muzeów, będąc w większym mieście zawsze staram się zagospodarować trochę czasu, żeby zobaczyć chociaż jedno z ważniejszych. Może moje pojmowanie sztuki jest dość zero-jedynkowe - albo mi się coś podoba albo nie, ale w końcu od oceny kunsztu artysty, jego warsztatu, wartości dzieła są profesjonaliści. Ja tylko smakuje. ;-) A co można zobaczyć w muzeach watykańskich dowiecie dalej.
czwartek, 30 kwietnia 2020
Watykan - centrum dowodzenia światem?
Państwo-miasto, jedyna w Europie monarchia absolutna i teokratyczna, enklawa na terytorium Włoch, najmniejsze państwo świata itp, itd... A co przeciętny człowiek wie o tym miejscu? Zapewne to, że mieszka tam papież i chyba tyle...? :)
Do Watykanu nie potrzebujesz paszportu, nikt Cię nie skontroluje na granicy. Wchodzisz na jego terytorium od tak, z ulicy. Jeden krok i jesteś w innym państwie.
Mieliśmy niezłe przeboje z dotarciem do Watykanu, ponieważ akurat w ten dzień w Rzymie był strajk komunikacji publicznej. Nic praktycznie nie jeździło. Żar lał się z nieba, wszędzie pełno zdezorientowanych turystów i my nie mogący uzyskać nigdzie konkretnej informacji eeh... Nie powiem, nerwy miałam już duże i nie zostało nic innego jak dojść do naszego celu około 5 km. Niby to niewiele, ale upał był niemiłosierny, a po drugie zmęczyć się już na wstępie, kiedy przed nami stanie w kolejce w pełnym słońcu i całodniowe zwiedzanie? Nie uśmiechało mi się to. Mimo wszystko jakimś cudem udało nam się wsiąść do autobusu oczywiście pełnego ludzi i bez klimatyzacji. Kiedy jednak dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się ten piękny widok i całe nerwy wraz z potem spłynęły z człowieka. ;-)
poniedziałek, 20 kwietnia 2020
Serce starożytnego Rzymu - Forum Romanum
Tak się zastanawiałam czy pisać o Forum Romanum czy nie, ale w sumie to jedno z ważniejszych miejsc w Rzymie i zapewne większość z was tam zawita przy okazji zwiedzania Koloseum. Założę się, że znaczna część populacji zamieszkującej naszą planetę w Forum Romanum zobaczy tylko kupę porozrzucanych kamieni, ale to miejsce gdzie kiedyś koncentrowało się polityczne, ekonomiczne i religijne życie starożytnego Rzymu! To takie centrum handlowe plus centrum współczesnego miasta ;-) Z chwilą upadku cesarstwa rzymskiego nastąpił schyłek świetności również i tego miejsca, do którego przyczyniło się oprócz najazdu Wizygotów także trzęsienie ziemi w 851 r. Do obecnych czasów zachowały się jedynie ruiny starożytnych budowli, które jednak dają nam wyobrażenie o ich ogromie.
piątek, 17 kwietnia 2020
Rzym - Koloseum
Każde większe miasto ma swój symbol, z którym kojarzony jest na świecie. Nie inaczej jest z Rzymem. Choć stolica Włoch przyciąga wieloma zabytkami, Koloseum to niewątpliwe jej znak firmowy. To niemy świadek niegdysiejszej potęgi Cesarstwa Rzymskiego, aczkolwiek od starożytności ostała się zaledwie jedna trzecia budowli. Zbudowany w latach 70-72 do 80 n.e. przez Wespazjana i jego syna Tytusa - cesarzy z dynastii Flawiuszów nazwany został Amfiteatrem Flawiuszów. Sam budynek obrósł w wiele legend i mitów. Które z nich są prawdziwe, a które zmyślone? Dowiecie się czytając dalej oczywiście ;)
niedziela, 27 maja 2018
Rzym - jakże inne Zatybrze
Pomyśl, jest takie miejsce w Rzymie, gdzie możesz się poczuć swobodnie, gdzie nie trąca Cię co chwilę swoim ramieniem obcy człowiek. Zamiast krzyków i zgiełku słychać przyjemną muzykę i brzęk kieliszków do wina. Brzmi zachęcająco? Mam nadzieję, bo mowa tu oczywiście o Zatybrzu (choć wolę włoską nazwę - Trastevere). Mniej turystyczna, choć niezwykle urokliwa położona na prawym, zachodnim brzegu Tybru, dzielnica Rzymu.
wtorek, 1 maja 2018
Via del Corso - od Placu Weneckiego do Placu del Popolo
Co łączy ze sobą Plac Wenecki i Plac Wszystkich Ludzi? Via del Corso naturalnie! Najbardziej ruchliwa i uczęszczana ulica przez turystów. Będąc w Rzymie nie mam wątpliwości, że choć raz nią przejdziecie, bo to właśnie z niej możecie się dostać do Schodów Hiszpańskich lub Fontanny Di Trevi (a przeczytać na moim blogu ;)). Ale raczej nie zapuszczajcie się na nią w samo południe chyba, że tak jak nam, nie przeszkadza wam spacer w pełnym słońcu. Jej zacieniona strona pęka w szwach i będziecie zmuszeni przedzierać się przez napierający tłum. Ulica ulicą, jeżdżą samochody, chodzą ludzie... najlepsze są jednak jej dwa końce. Dlaczego? Czytajcie dalej ;)
czwartek, 7 grudnia 2017
Rzym - najbardziej dochodowa fontanna na świecie czyli Fontanna Di Trevi.
Niedawno na jednym z portali internetowych przeczytałam, że Fontanna Di Trevi przynosi większe zyski niż kilka rzymskich muzeów. Chyba mnie to nawet specjalnie nie zdziwiło. Co tam Salvador Dali, Leonardo da Vinci czy Caravaggio, kiedy nic nie jest w stanie konkurować z ludzkim przesądem. Wrzucenie monety do fontanny i to koniecznie tyłem przez ramię, ma sprawić, że wrócimy jeszcze kiedyś do Rzymu. Lepsze to, niż standardowe ,,szczęście" więc i ja wrzuciłam...
niedziela, 1 października 2017
Rzym - Piazza Di Spagna i najbardziej oblegane schody świata.
Jeśli szukacie miejsca do odpoczynku to tam go zdecydowanie nie znajdziecie, ale być w Rzymie i nie posadzić tyłka na schodach hiszpańskich?! Toć to się nie godzi! 😉 Plac hiszpański i schody hiszpańskie to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Rzymie i przez to najbardziej obleganych. Chcąc dostać się na ich szczyt trzeba wykazać się nie lada zwinnością by nie nadepnąć na jakąś część ciała siedzących tam turystów. Ale byłabym hipokrytką narzekając na tłok sama go tworząc, więc na ten temat zamilknę, a zdjęcie niech mówi samo za siebie.
niedziela, 24 września 2017
Rzym - miasto, które nigdy nie zasypia.
Rzym, ach Rzym. Myśląc o tym miejscu chyba zawsze będę wzdychać z nostalgią. To miasto, które kojarzy mi się z przygaszonymi filtrami na zdjęciach, z dżemem na śniadanie, chaosem na chodnikach, pysznym cappuccino i ogólnie panującym luzem. To miasto, w którym miesza się sacrum i profanum. Historia świętości i rozpusty. Wydaje mi się, że ten niezwykły mix świetnie ukazuję, jeden z moich ulubionych filmów, nagrodzony oscarem ,,Wielkie Piękno". Jeśli nie widzieliście to polecam.
niedziela, 18 czerwca 2017
Golub-Dobrzyń i kwadratowy zamek.
Spędzając mój urodzinowy weekend w Toruniu, postanowiliśmy wyskoczyć na jeden dzień do Golub-Dobrzynia. To niewielkie miasteczko w odległości około 40 km od polskiej stolicy piernika. Jego główną atrakcją jest wzniesiony na przełomie XIII i XIV wieku gotycko-renesansowy zamek krzyżacki i to on stanowił nasz cel.
Prawdę mówiąc sam zamek nie należy do najpiękniejszych jakie było mi dane widzieć, ale swoim położeniem na wzgórzu i rozmiarem robi wrażenie. Poza tym zamek zawsze fajnie zwiedzić, prawda?
Etykiety:
Europa,
Golub-dobrzyń,
Polska,
Zdjęcia
Lokalizacja:
Golub-Dobrzyń, Polska
piątek, 24 lutego 2017
Anglia - Blackpool: młodzi ludzie i morze.
Siedząc sobie wygodnie w naszym mieszkanku w Halifaxie, zastanawialiśmy się, gdzie tu jeszcze moglibyśmy zapuścić nasze cztery litery. I tak rozmyślając Marcin wpadł na pomysł Blackpool. Wsiedliśmy więc do pociągu i już po 1,5 godziny drogi byliśmy na miejscu.
Blackpool to nadmorska, turystyczna miejscowość, jednak o opalaniu się na pięknej i piaszczystej plaży można raczej zapomnieć. Byliśmy tam w lipcu, a zimny wiatr znad morza Irlandzkiego i temperatura w granicach 20 stopni skutecznie zniechęcała nas nawet do zamoczenia nóg brr. Choć było zimno, pogodna
była słoneczna, więc humory naszej trójce i tak dopisywały.
Etykiety:
Anglia,
Blackpool,
Europa,
Wielka Brytania,
Zdjęcia
Lokalizacja:
Blackpool, Wielka Brytania
czwartek, 16 lutego 2017
Anglia - York
Muszę przyznać, że York to jedno z najbardziej magicznych miejsc jakie udało mi się zobaczyć. Niesamowita średniowieczna zabudowa, w której przeplatają się ślady Wikingów i samych Rzymian przenosi człowieka jakby w inny świat. Miasto znajduje się w północnej Anglii w hrabstwie ceremonialnym North Yorkshire i do XIX wieku było największym miastem w tej części kraju.
Założone ponad 2000 lat temu przez rzymskich osadników stało się stolicą prowincji Britannia Interior. Tu też w 306 roku n.e. cesarzem obwołano samego Konstantyna I Wielkiego, co musiało świadczyć o jego dużym znaczeniu w tamtym czasie. Miasto jednak na przestrzeni wieków przeżywało swoje wzloty i upadki spowodowane najczęściej powodziami, którym sprzyja położenie u zbiegu rzek Ouse i Foss. Na przełomie IV i V wieku z tego powodu nawet opustoszało z jego mieszkańców. Na szczęście w VII wieku pod władzą króla Edwina odzyskało swoją świetność i znów stało się głównym punktem na mapie w tej części Imperium.
niedziela, 29 stycznia 2017
Anglia i inne perypetie
Do tego wyjazdu zawsze lubię wracać pamięcią. Był to pierwszy wypad za granicę na własną rękę, pierwszy razem z Marcinem i pierwszy lot samolotem. Myślę, że jeszcze w wielu aspektach można by go uznać jako ,,pierwszy", ale nie będę się już tu specjalnie nad tym rozwodzić. Lecieliśmy do Anglii bez planów, a o tej części Królestwa niewiele nawet wiedziałam. Wiadomo, że dla wszystkich najpopularniejszym kierunkiem w Anglii jest Londyn, a ja mam to szczęście mieć rodzinę na północy tej deszczowej krainy i dzięki temu zobaczyłam miejsca, o których zapewne w innym przypadku nawet bym nie pomyślała. Pomieszkując kątem u rodzinki, podjadając przywieziony z domu bigos zwiedziłam mniej lub bardziej Manchester, York, Blackpool i Leeds. Muszę przyznać, że już na pierwszy rzut oka widać różnicę, nie tylko między Polską, a Anglią, ale przede wszystkim między Anglią, a Europą Kontynentalną. Teraz Anglia to taka druga ,,Polska", ale wówczas wszystko było dla mnie po prostu nowe. Byłam zaskoczona jak wielu rodaków spotykam na ulicy, w sklepach i w muzeach. Do dziś pamiętam to dziwne uczucie, kiedy weszliśmy do polskiego sklepu kupić chleb, w tle leciał ,,biały miś", a ja poczułam się z powrotem jak 10 letnie dziecko u babci na wsi.
Etykiety:
Anglia,
Europa,
Wielka Brytania,
Zdjęcia
Lokalizacja:
Anglia, Wielka Brytania
sobota, 31 grudnia 2016
Górskie wędrówki - Beskidy (podsumowanie roku)
Na podsumowanie 2016 roku chcę podzielić się z Wami doświadczeniem moich letnich wędrówek po Beskidach. Dlaczego akurat ten temat wybrałam na zamknięcie roku na moim blogu? Bo jestem z tego niezwykle dumna i poczytuje to sobie jako mój tegoroczny sukces. Pewnie dla zaprawionych górskich piechurów Beskidy to taki poobiedni spacer z 3 letnim dzieckiem, ale dla mnie każdy szczyt, który ma około 1000 m.n.p.m. już stanowi wyzwanie. W okresie gimnazjalno-licealnym wspinałam się stosunkowo często, ale bardzo tego nie lubiłam i robiłam to tylko dla towarzystwa. Okropnie szybko się wtedy męczyłam i szłam cała czerwona na końcu grupy złorzecząc pod nosem. Porzuciłam górskie wędrówki na wiele lat i na każdą propozycję wspinaczki odpowiadałam stanowcze: NIE! Do czasu...
Czantoria
Gdy w tym roku znajomi podsunęli myśl o wypadzie w góry, byłam dość sceptycznie nastawiana, ale fajnie było spędzić trochę czasu wspólnie, no i miałam za sobą już prawie dwumiesięczne regularne bieganie. Stwierdziłam więc - czemu nie? Najwyżej będę wszystkim uprzykrzać czas swoim marudzeniem. Poprzeczka nie była też zbyt wysoko zawieszona, bo naszym celem została mierząca ,,tylko" 995 m.n.p.m. Wielka Czantoria. Zaparkowaliśmy samochód w Ustroniu i czerwonym 3,5 kilometrowym szlakiem powędrowaliśmy w górę.
sobota, 17 grudnia 2016
Niemcy - zamek Veitshöchheim
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam trochę o niezwykle urokliwym miejscu, oddalonym od Würzburga zaledwie o 7 kilometrów. Jest nim zamek w Veitshöchheim. Do zamku możemy dostać się zarówno komunikacją miejską jak i promem, co stanowi dodatkową atrakcję. Miejsce to przyciąga turystów nie tylko historyczną budowlą, ale i niesamowitym rokokowym ogrodem z pięknymi rzeźbami Johanna Petera Wagnera. Może za bardzo się zachwycam, ale to naprawdę przyjemne miejsce, nawet wiosną, kiedy cała roślinność jest jeszcze w powijakach.
niedziela, 11 grudnia 2016
Niemcy - stary Würzburg
Kolejnym miejscem, które udało mi się odwiedzić w Niemczech był Würzburg. Miasto położone jest nad rzeką Men w Bawarii, w regionie frankońskim znanym z pięknych zamków i dobrego lokalnego wina. Wszystkie miejscowe zabytki położone są blisko siebie, więc odległości między nimi pokonywaliśmy pieszo. Żałuję tylko, że byliśmy tam wczesną wiosną, ponieważ nie mogłam podziwiać w całej swojej okazałości przypałacowych ogrodów, ani winnic.
Würzburg jest stary miastem. Jego początki sięgają czasów celtyckich, jednak pierwszą oficjalną wzmiankę historyczną o miejscowości spotykamy w liście księcia Hedana II do biskupa Willibrorda w 704 roku. Ważną datą dla miast był również rok 686, w którym to irlandzcy misjonarze przynieśli miastu chrześcijaństwo, tworząc na jego terenie biskupstwo. Religia i duchowieństwo wyznaczali jego dalszy kierunek rozwoju na lata. Niewątpliwą ciekawostką jest fakt, iż w tamtym czasie obszar diecezji wurzburskiej zamieszkiwany był także przez najdalej wysunięte na zachód plemiona Słowian. Cesarz Ludwik Pobożny w liście do miejscowego biskupa zalecał ochrzczenie słowiańskich mieszkańców i zbudowanie dla nich kościoła.
Miasto jest bogate w zabytki. Jednak tak samo, jak w przypadku Frankfurtu nad Menem należy pamiętać, że podczas II wojny światowej zostało zniszczone w 90%. Na obrzeżach przetrwały najważniejsze historyczne budowle, inne natomiast odrestaurowano. Niestety żadne z nich nie udało mi się zobaczyć od środka. Może kiedyś jeszcze będę miała okazję... A tymczasem zabiorę Was w krótką podróż.
Würzburg Residence
wtorek, 22 listopada 2016
Niemcy - Frankfurt nad Menem warty odwiedzenia?
Już na początku naszej podróży do tej jednej z najważniejszych metropolii finansowych świata, mój pech mnie nie porzucił. W połowie drogi naszym nowoczesnym pociągiem, musiałam ruszyć w poszukiwaniu toalety. Ta nie znajdowała się w ustronnym miejscu jak to mają w zwyczaju nasze rodzime wagony PKP, ale na środku przedziału. Niczym nie zrażona weszłam do kabiny przypominającej raczej statek kosmiczny niż zwykłą toaletę. Ku mojemu kolejnemu zaskoczeniu nie było klamki, zamka, sznurka, niczego czym można by zabezpieczyć wejście do środka. Z boku dostrzegłam jedynie parę przycisków i drogą dedukcji wcisnęłam, ten z namalowana kłódką. Kiedy jednak wygodnie zajęłam pozycję, drzwi rozsunęły się i zobaczyłam w nich naszą niemiecką nauczycielkę. Siedziałam tak ze spuszczonymi spodniami na widoku współpasażerów, a ona nerwowo zasłaniała mnie swoim ciałem i wciskała guzik. Drzwi zasunęły się, ale mi wcale nie zrobiło się lepiej. Wiedziałam, że przecież muszę zaraz wyjść. Stałam tak jeszcze chwilę, po czy otworzyłam drzwi i jak najszybszym krokiem, przemknęłam przez przedział. Pani Frau omijała mnie już do końca wymiany haha.
Centrum biznesowe
A wracając do miasta. Frankfurt nad Menem według mnie nie jest miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w Niemczech, ale na pewno jest warte poświęcenia mu chociaż jednego dnia lub najlepiej całego weekendu! Zastanawiacie się zapewne dlaczego? A choćby dlatego, że to tętniący życiem, ogromny ośrodek bankowo-finansowo-handlowy o dużym znaczeniu, nie tylko dla Niemiec ale i dla całej Europy. Centrum, w którym mieści się wiele szklanych drapaczy chmur przypomina nowojorski Manhattan, a jeden ze stojących tam budynków należy do samego Europejskiego Banku Centralnego!
Za największą atrakcję centrum można uznać wjazd windą na szczyt budynku Main Tower. Wieżowiec ma 240 metrów wysokości i 63 piętra (część z nich jest pod ziemią). Jest to czwarty pod względem wysokości budynek zarówno Frankfurtu nad Menem, jak też całych Niemiec. Z góry możemy podziwiać panoramę całego miasta i okolic. W tym miejscu jest to na pewno atrakcja must see. ;) Cena biletu wynosi 6.50 EURO
Etykiety:
Europa,
Frankfurt nad Menem,
Niemcy,
Zdjęcia
Lokalizacja:
Frankfurt nad Menem, Niemcy
sobota, 19 listopada 2016
Schüleraustausch - polsko-niemieckie różnice.
Przyznaję, że nie bardzo wiem jak ugryźć ten temat, żeby nie rzucać stereotypami. Bo co mogą oznaczać różnice kulturowe? W końcu nawet każdy Polak jest inny. Nie będę się tu również skupiać na odmiennej mentalności Niemców i Polaków, ponieważ za krótko tam byłam i za mało widziałam. Pragnę podzielić się z Wami tylko tym, co zdążyłam zaobserwować. Ponadto sytuacje przytoczone tu przeze mnie będą dotyczyć również pobytu Niemców w Polsce.
Ogólnie nie było mi trudno złapać wspólny język z Niemcami. Rozmawialiśmy na wiele tematów, chociaż czasem zdarzały się drobne nieporozumienia. Nie wiem również, jaka jest różnica wiedzy na tematy historyczne i kulturowe między starszymi i młodszymi, bo czasami odnosiłam wrażenie, że spora. Tak jak wtedy, kiedy po obiedzie siedzieliśmy całą rodziną i opowiadałam im trochę o Polsce (na tyle, na ile pozwalały moje umiejętności językowe). Padło pytanie o Gdańsk. Powiedziałam im, że miasto całkiem długo było pod panowaniem niemieckim i architektura starej części miasta przypomina tę niemiecką. Claudia zapytała mnie, czy mieszkający tam ludzie mówią po niemiecku. Odpowiedziałam, że nie, bo niby dlaczego? A ona oburzyła się (w sumie do tej pory nie wiem o co), że to miasto tak długo było niemieckie, że mieszkańcy powinni mówić po niemiecku. Nie będę ukrywać, że byłam dość mocno zaskoczona takim twierdzeniem no i trochę się zdenerwowałam. ;) Tata załagodził sytuację, ale po tej historii już nie wspominałam nic o niemieckiej przeszłości Wrocławia czy Górnego Śląska.
poniedziałek, 14 listopada 2016
Schüleraustausch - Polacy w Niemczech
W tej części chciałabym poruszyć temat Polaków mieszkających na stałe w Niemczech. Podczas wymiany spotkałam ich kilku, ale przytoczę Wam tylko jedną historię.
Moja niemiecka rodzina chcąc sprawić mi przyjemność zaprosiła do siebie Tomka, polskiego kolegę najmłodszego syna. Sama nie wiedziałam, co o tym myśleć.
Tomek zjawił się na kolacji. Standardowo zasiedliśmy wspólnie do stołu i po modlitwie zapadła wyczekująca cisza. Rodzina patrzyła na nas w napięciu, kiedy zaczniemy rozmawiać po polsku. Widząc, że chłopak nie za bardzo się do tego garnie odezwałam się pierwsza. Zapytałam go o jakieś głupoty w stylu ,,co słychać?" i ,,jak długo mieszka w Niemczech?". Odpowiadał niezbyt chętnie, więc kiedy uznałam, że spełniliśmy swój obowiązek przeszliśmy na niemiecki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














