poniedziałek, 14 listopada 2016

Schüleraustausch - Polacy w Niemczech


W tej części chciałabym poruszyć temat Polaków mieszkających na stałe w Niemczech. Podczas wymiany spotkałam ich kilku, ale przytoczę Wam tylko jedną historię.
Moja niemiecka rodzina chcąc sprawić mi przyjemność zaprosiła do siebie Tomka, polskiego kolegę najmłodszego syna. Sama nie wiedziałam, co o tym myśleć.
Tomek zjawił się na kolacji. Standardowo zasiedliśmy wspólnie do stołu i po modlitwie zapadła wyczekująca cisza. Rodzina patrzyła na nas w napięciu, kiedy zaczniemy rozmawiać po polsku. Widząc, że chłopak nie za bardzo się do tego garnie odezwałam się pierwsza. Zapytałam go o jakieś głupoty w stylu ,,co słychać?" i ,,jak długo mieszka w Niemczech?". Odpowiadał niezbyt chętnie, więc kiedy uznałam, że spełniliśmy swój obowiązek przeszliśmy na niemiecki.

wtorek, 8 listopada 2016

Schüleraustausch - wymiana szkolna

Czy mieliście kiedyś marzenie, które bardzo, bardzo, bardzo chcieliście zrealizować? Ja miałam i był nim wyjazd do Niemiec. Niby nic szczególnego, bo przecież blisko i jakoś tak mało egzotycznie...Coś jednak pchało mnie mocno w tamte rejony. Była to moja miłość i prawdziwe uwielbienie dla języka niemieckiego. Już po pierwszym kontakcie na lekcji w podstawówce, straciłam dla niego głowę. W gimnazjum przeobraziło się to wręcz w prawdziwą obsesję: niemiecka telewizja, niemieckie filmy, książki, niemiecka piłka nożna (Bayern Monachium yeah!), nałogowe słuchanie niemieckiej muzyki, rozmawianie z niemieckimi dziwakami na skypie. Miałam nawet koszulkę z niemiecką flagą na piersi, w której uwielbiałam chodzić na lekcje angielskiego haha. Do dziś pamiętam ćwiczenia w domu z ołówkiem pod językiem, żeby złapać akcent. :) Wszyscy zachodzili w głowę jak można słuchać tego okropnego ,,szczebiotania", a dla mnie był to miód na uszy. Zresztą do dziś, kiedy słyszę niemiecki przechodzi mnie przyjemny dreszcz. Przyszłość wiązałam również tylko z germanistyką, co w moim przypadku wydawało się dosyć przewidywalne. Jak plany mogą się pokrzyżować, wiedzą ci, co trafili na ,,cudownych" pedagogów z prawdziwą misją (ironia off). W liceum moja nauczycielka nie podzielała jednak mojej pasji, a jej metod nauczania nawet nie będę komentować.  Na każdym kroku gasiła mój (i nie tylko mój) zapał, aż w końcu się poddałam. Lekcje niemieckiego zaczęły mnie denerwować i straciłam już jakiekolwiek chęci na indywidualną naukę. I tak umiera miłość. Ale proszę jeszcze nie wyciągać chusteczek i nie płakać nad moim losem. Na horyzoncie pojawiła się możliwość wyjazdu na wymianę szkolną do Niemiec. Przeszkodę stanowili niezbyt mi przychylna nauczycielka i rodzice (bo w końcu wymiana polegała również na przyjeździe po roku do Polski mojego niemieckiego kolegi). Jednak moja zawziętość w tym temacie sprawiła, że w końcu wszyscy wyrazili zgodę no i w drogę.

Moja nowa niemiecka rodzina

Pośrodku dom, w którym mieszkałam


poniedziałek, 31 października 2016

Paryż Sacrum / Profanum - Notre Dame i Bazylika Sacre Coeur

Dziś postanowiłam dokończyć moją krótką opowieść o Paryżu. W ostatniej już części chciałabym opowiedzieć Wam o dwóch sakralnych punktach, które odwiedzają nie tylko pielgrzymi. Paryż muszę przyznać przytłoczył mnie swoją wielkością i intensywnością, ale również pozytywnie zaskoczył. Jak pisałam we wcześniejszej notce Czerwony Paryż - Moulin Rouge  stolica Francji kojarzyła mi się do tej pory z kiczem komedii romantycznych i przereklamowanym wizerunkiem miasta zakochanych. Na miejscu jednak zostałam zahipnotyzowana. Paryż jest piękny i sprawia, że można się poczuć bohaterem francuskiego filmu. Na każdym kroku oddycha się sztuką. Chciałam biegać po wszystkich muzeach, galeriach sztuki i siedzieć w nich godzinami. To pragnienie ułatwiał fakt, że dla obywateli UE do 26 roku życia wejścia były darmowe, ale niestety utrudniał ograniczony czas pobytu. Ponadto jak dla mnie to miasto ma w sobie jakąś tajemnicę, niedostępną dla turystów.

Wzgórze Montmartre i Bazylika Sacre Coeur



sobota, 22 października 2016

Wieża Eiffla i pasztetowa...? ;-)

A teraz chciałabym się z Wami podzielić dniem, w którym zobaczyliśmy symbol Paryża, a myślę, że nawet symbol całej Francji! Jest nią niezaprzeczalnie wieża Eiffla. Co do drugiego członu tytułu dowiecie się czytając cały post. :) Obecnie nikt nie wyobraża sobie paryskiego krajobrazu bez ,,Żelaznej Damy", którą przy dobrej pogodzie widać nawet z odległości 40 kilometrów, ale w przeszłości nie zawsze tak było. Budowla od samego początku wywoływała ogromne kontrowersje i emocje wśród mieszkańców. Nazywano ją ,,merkantylnym płodem", "nieudaną latarnią uliczną", "fabryczną rurą" czy też "szkieletem dzwonnicy". Francuski pisarz Guy de Maupassant pisał, iż posiłki jada codziennie właśnie na wieży Eiffla, ponieważ to jedyne miejsce, z którego jej nie widać. Doszło do tego, że 14 lutego 1887 roku dziennik Le Temp opublikował słynny „Protest artystów” przeciwko budowie wieży. Podpisało się wówczas pod nim wiele znanych osobistości Francji. Budowli zarzucano, że przytłoczy swą barbarzyńską masą Notre Dame, Sainte-Chapelle, Tour Saint-Jacques oraz ,,umniejszy wszystkie upokorzone pomniki oraz wszystkie pomniejszone budowle w Paryżu". Kiedy argumenty estetyczne nikogo już nie przekonywały, zaczęto straszyć miejscową ludność, że wieża szybko runie i uśmierci wszystkich w jej pobliżu. Jak można się domyślić nie zaprzestano jednak jej dalszej budowy. Czy to dobrze? Nie mnie oceniać jej walory estetyczne, na pewno dobrze dla finansów miasta, ponieważ wieżę Eiffla do tej pory odwiedziło 200 milionów ludzi z całego świata! W tym również nasza dwójka. ;)  

niedziela, 16 października 2016

Paryż - Cmentarz Pere-Lachaise

Cmentarz Pere-Lachaise to również jedno z najbardziej znanych i najchętniej odwiedzanych nekropolii na świecie. Nic dziwnego to miejsce pochówku wielu słynnych twórców kultury i sztuki. Nie powiem, żebym była entuzjastką ,,zwiedzania" cmentarzy, jednak nie mogłam pominąć grobu jednego z najwybitniejszych Polaków. Mowa oczywiście o Fryderyku Chopinie.

czwartek, 13 października 2016

Paryż miasto ogrodów - Ogród Luksemburski i Ogród Wersalski

Niewątpliwe pięknymi miejscami w Paryżu są ogrody. Nam się udało zobaczyć dwa: Ogród Luksemburski i Ogród Wersalski. Niestety muszę się przyznać do tego, że nie zwiedziliśmy Wersalu od środka. Do dziś nie potrafię sobie tego wybaczyć. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko brak czasu i sił po wielogodzinnym zwiedzaniu poprzedniego dnia Luwru. Cóż mogliśmy to wszystko zaplanować w inny sposób, bardziej praktyczny, ale jak już wspominałam wcześniej żółtodzioby z nas wtedy były. 

Ogród Luksemburski